A Wam? Jak Wam minął 2011r.?

10:35 Edit This 4 Comments »
A Wam? Jak Wam minął 2011r.?

Dla mnie był to rok rozczarowań. Tych najgorszych chyba rozczarowań, bo międzyludzkich. Coż ‘człowieki’ zawodzili masowo. Pokazywali prawdziwe oblicze lub zwyczajnie, okazywali się słabsi, niż obiecywali. Ci słabsi wykruszali się w rocznym maratonie. Już ich nie ma. Gorzej jest z tymi, co się ostali. Zmuszają do patrzenia na swoje humory, wysłuchiwaia tysiąca skarg i zaciskania zębów…..

Rok zmienił mnie bardzo. Chyba wyrosłam. Może zgubiłam coś po drodze. Ale na świat patrzę szerzej.

Wielu rzeczy nadal się nie nauczyłam. Wiele jeszcze przede mną.

I tylko boję się, że wśród tych zagubionych rzeczy jest chęć odkrywania. Przywiądłam. Widzę, jak słabość wzrasta z każdym dniem. Egoistycznie chciałabym już zejść ze sceny. Nie mam ochoty już przepychać się ze światem…..

A Wam? Jak Wam minął 2011r.?






Kochani, niech rok 2012 będzie dla Was rokiem cudów.
Zrealizujcie swoje plany i spełnijcie marzenia, a anielska w tym głowa, żeby znaleźć Wam świeżutki, piękniutkie, wychuchane i pachnące cuda.


Otulam Was:**********

Hamulec...

10:44 Edit This 2 Comments »
Szkolna korytarze skarżą się, że nikt nie chce chodzić. Kaloryfery pociągają zimnym nosem. I tylko drzwi do klas zadowolone z przerwy świątecznej prężą nowe sukienki, ww których subtelnie odbija się światło……..



Pracownicy pozamykani w swoich pokojach szukają najlepszych sposobów na zimno. Księgowa w rękawicach uderza w klawiaturę. Sekretarka w kurtce odburkuje złe „Dzień dobry!”. Ja dmucham w imbirową herbatę i wierzę, naiwnie wierzę, że uśmiech też grzeje….


Z nudów tęsknie. Tęsknie za wczoraj.
Z nudów boję się. Boję się jutra…
Z nudów przekopuje Internet.
Początkowe ‘ottakie’ klikanie przybiera na sile.
Coraz bardziej mi zależy….

. „Cholera! „BADANIA NAD AIDS NAJBARDZIEJ PRZEŁOMOWYM ODKRYCIEM W 2011r” Aids, AIDS….. A kiedy badania nad ZF???!!!!!! Przecież ja tu czekam!!!”
Upieram się w twierdzeniu, że gdyby nie ZF byłabym najszczęśliwszą kobietą na globie. Że sama sobie jestem hamulcem. Że dla bliskich jestem hamulcem. Świadomość tego, że jest się hamulcem wyjada. Świadomość tego, że z każdym dniem jesteś coraz bardziej zardzewiałym hamulcem nie pozwala oddychać…

10:23 Edit This 0 Comments »
Grudzień nie okazał się przychylny dla anioła. ¾ miesiąca anioł spędził na zwolnieniu. Trzy serie antybiotykowe zamieniły skrzydła w próchno.


Może razem z Nowym Rokiem spłyną nowe siły.

12:44 Edit This 5 Comments »
Kaloryfer w moim pokoju zwariował. Buzuje z czerwoności a nioł okna otwiera szeroko, pot wyciera ze skrzydeł zlepionych i co chwila łapie się za serce.
‘Czy tak wygląda piekło?’
Ostatnio anioł przeczytał, że w piekle człowiek znajduje się o krok od swojego szczęścia, nie mogąc go dosięgnąć. Żyje obok, za szklaną zasłoną. I to właśnie ból tego braku jest piekłem.
Z tego by wynikało, że wielu z nas żyje w piekle…


11:42 Edit This 2 Comments »
Mało grudniowy dzień zadziornie puszcza zajączki. Anioł nie ma dziś serca na zabawy ze słońcem. Wyrwana dwa tygodnie temu ósemka przypomina o swoim niebycie. Zaskakujące, jak bardzo boli coś, czego nie ma.
A może tak właśnie jest?
Może właśnie dlatego boli?


Ciebie nie ma i też bolisz anioła.

i jestem

11:33 Edit This 6 Comments »
Myślałam, że to mi już niepotrzebne. Że daję radę. Że już nie muszę być publiczną płaczką. Czułam się ohydnie. Widziałam przeokropny żal wylewający się z każdego postu i czułam, że zaczynam dusić się w świecie, który sama stworzyłam. Że sama niszczę kulawego anioła, który nie ma już siły patrzeć w słońce.

Postanowiłam mierzyć się z życiem tu i teraz. A Łzy wysyłać w kosmos.
Jednak poczułam, że wysyłanie listów w kosmos już nie wystarcza. Kosmos przecież nie odpowiada. Kosmos nie czuje. Nie utożsamia się z aniołem. Kosmos nie robi nic.


BRAKOWAŁO MI WAS.

aby tylko przetrwać tę jesień...

13:32 Edit This 2 Comments »
Powoli przełączam się na tryb weekendowy.
Zamykam pliki. Sprzątam na biurku,. Parzę cynamonową kawę. Masuje napięty kark. Ostatnie pomruki drukarki. Puszcza do mnie zielone oko. Ona też zasłużyła na odpoczynek. Kochana staruszka. Przyjaciółka wszystkich. Nauczyciele kserują testy, uczniowie ‘pomoce’. Wiem. Mało pedagogiczne, ale nie mamy serca odmawiać. I ja. I ona.
Pociemniało. I za oknem. I na głowie. Letni karmel wyparła jesienna czekolada. Tylko cynamonowe refleksy przypominają o słońcu. Bo już nawet brzozy o nim zapominają.




A anioł? Cóż… Anioł słabo się ma. Być może zbyt wiele oczekuje od ludzi. Może zbyt mało od siebie. I nie wie, czy to ludzie odwracają się od anioła czy to anioł odwraca się od ludzi.
Ma problemy ostatnio. Problemy z jutrem. Czuje, że jutro rozłazi się w palcach. Z niedobrego materiału los je uszył. Chińszczyzna jakaś.
A może to już czas, żeby zacząć się żegnać? Zmęczony nasz anioł. Bardzo.
Ludźmi,
Sobą,
życiem.
Zmęczony bólem i nocnymi strachami.


Zmęczony zapłakanym wczoraj i fałszywym jutrem.

12:35 Edit This 2 Comments »
Niestety „powinno” zwyciężyło. Anioł zwlekł się z łóżka. I z opuszczonymi skrzydłami, czerwonym nosem i przekrwionymi oczami poczłapał do pracy. Tam wisiał nad myszką dni kilka. Wreszcie nadszedł upragniony długi weekend.
Anioł najpierw zbierał siły, potem zbierał myśli. … i wspomnienia… tego roku były to tylko pogodne wspomnienia. Bez bólu i żalu. Wspomnienia pachnące ‘oldspajsem’ i zieleni spodni wojskowych. Wspomnienia wyglądały zza drzewa, kiwały się na gałęzi, puszczały oko spod stołu, migały w ogromnym płomieniu na brązowej płycie. Wspomnienia leciały wszędzie razem z dymem, łaskotały oczy i cicho nuciły przeboje Zauchy, anioł w milczeniu uśmiechał się do nich. ….
I tylko ten dym, który tak łaskotał zaczerwienione oczy anioła….

Czas chyba rzeczywiście leczy rany.
Albo to anioł przekroczył pewien próg. …


A teraz anioł znowu żyje tym, co dzisiaj. Z nową siłą wrócił do tego, co zostawił przed weekendem.




(A ty mnie, tato, pilnuj i odgoń te złe myśli, które zalęgły się w mojej głowie.)

powinno się wstać i coś napisać...

14:57 Edit This 6 Comments »
Październik przypomniał aniołowi, co znaczy przeziębienie.

Świat z dnia na dzień zmienił bieg. Gwałtownie zwolnił.
Teraz ma gorzki smak tabletek, ciężki zapach potu i eukaliptusa.


Słońce zadziornie zagląda do pokoju anioła. Kpi z nieruszonej sterty papierków, które ‘powinno się zrobić’. Powinno się wstać, otworzyć okno, poszukać pudełka. Powinno się iść na pocztę. Powinno się powysyłać tysiące maili z zapytaniem.
Powinno, powinno...
Stukocze w głowie......



„powinno’ staciło na znaczeniu.

11:14 Edit This 4 Comments »
Tfu…
Anioł męczy czerwoną herbatę, i mruczy pod nosem: ”Ja !! ……!! Takie zdrowie”. Zapach szmaty, z którą nie rozstaje się pani wożna. Smak… Anioł wzrusza ramionami: „tu jest tyle cukru, że nie czuć żadnego smaku….”.
Anioł pije na bezdechu.



Chwilowo stracił zapał do pracy. Zrobił bilans. Ilość pracy w miesiącu wrześniu kontra wypłata za miesiąc wrzesień. I co? I dno.
Harował anioł za siebie, zaadministrację, za sekretarkę. Tylko po to, by na koncie zobaczyć kwotę trzy razy mniejszą od ww. sekretarki.
Tak. Wiem. Materializm wyłazi przez anioła. Być może to też. Anioł po prostu mówi

„pauza”.

13:49 Edit This 2 Comments »
Gorąca Kawa i blogowe popołudnie. Tak powinien wyglądać dzień pracy ;]
Dyrekcja wyjechała. Cóż… Kota nie ma. Myszy harcują.

Kaloryfery obiecują cicho:”Może w przyszłym tygodniu…”. A ja dogrzewam uczniów gorącą herbatą. Swoją drogą, powinnam mieć ‘dodatek na herbatę :D

Wtorek.. Wszyscy żyją wolnym piątkiem. Plany, plany, plany…




Mówisz, otwórz się.
Myślisz, że nie zapomniałam?

Że jeszcze potrafię?

„Nie jesteś w stanie mi pomóc.”

13:33 Edit This 4 Comments »
„Nie jesteś w stanie mi pomóc.”
To ulubione zdanie anioła. Tak, ze swadą i przekąsem odpowiada na wszechobecne pytanie. „Pomóc ci?” To taka prosta odpowiedź na wszystko. Każdy zna i przepuszcza przez uszy, słysząc po raz enty.
Bo jak nie uwierzyć aniołowi, który nawet płacze z uśmiechem na ustach?


Tak naprawdę w tym krótkim zdaniu tkwi cały aniołowy środek. Anioł wychowany tak, a nie inaczej szybko przestał prosić o pomoc. Przyzwyczaił się do tego, że każdy sam rozwiązuje swoje problemy.
Mało tego anioł oduczył się prosić. Traktuje to jako swoisty dyshonor.
Anioł zdaje sobie sprawę z tego, że bynajmniej to nie jest powód do dumy. Bo nieumiejętność proszenia wiąże się z nieumiejętnością przyjmowania. Więc anioł odmawia z uśmiechem na ustach, tylko po to, by za rogiem leżeć, kwiczeć i lizać rany.


A teraz coś z ran. Poranił się anioł solidnie. Obiło aniołowi nerki, skrzydła i co tam jeszcze anioł ma w środku…..
A wszystko to za sprawą niepozornie wyglądającego uchwytu w łazience, który jak się okazuje w praktyce ma niesamowitą moc rażenia. Taką, że świeczki, gwiazdki i takie tam inne latają.
Opadło wczoraj a dziś anioł pleców nie czuje głową nie rusza, rąk nie podnosi. I całe szczęście ma wózek………. ( nie. Nie wierzyłam że kiedyś to powiem.) tylko te kółka…. Takie duże….. i jeszcze kręcić trzeba, żeby jechać………
Mam tylko nadzieję, że to nie kręgosłup. Że tylko potłuczenie. Nie. Na prześwietlenie się zaciągnąć nie dam. Mowy nie ma.

09:39 Edit This 3 Comments »
Pytasz, czy anioł sobie radzi.
Zależy kiedy. W godzinach 6.10- 17.30 jest świetnie. Uśmiech na twarzy, cięty język, czarny humor.
Kłopoty anioła zaczynają się tuż po 18-tej. To wtedy anioł zmywa uśmiech. Wtedy zamyka przeciągi duszy.


Gnije do rana.

! Jak być nie powinno.....!

15:17 Edit This 5 Comments »
Wprost z zapracowanego września wskoczyłam w październik.
Październik, który przywitał mnie bólem głowy i zlodowaciałym wnętrzem.
Jest źle. Jest źle, moi mili…

Jest tak, jak być nie powinno. Uświadamiam to sobie na każdym kroku i z każdym krokiem gasnę coraz bardziej. Coraz częściej łapie się na tym, że z utęsknieniem czekam. Czekam na koniec. Choroba ta ma swoją dobrą stronę. Podobno koniec przychodzi szybko.
Poza, którą przyjełam nie pomaga, ale skutecznie tłamsi moją wegetację. Pozwala szczerzyć się za progiem, umierając tym samym pod powieką. Świat podziwia, podczas gdy w domu słyszę: „Coś z tobą nie tak. Przemyśl to.” A co ja do ……. Jasnej robię! Więcej myśleć się chyba nie da!!!!!!!!!!!!!!!
Bolą nowe ograniczenia, nowe skazy na duszy i ciele. Prawda jest taka, że coraz mniej mogę sama, a jeszcze nie potrafię się przyznać do tego… Przed kimś… przed sobą….

11:11 Edit This 2 Comments »
Na nowo uczę się składać litery, które nie są wpisane w sztywne ramy kwestionariusza. Które opowiadają a nie mówią.
Powoli odnajduję siebie.

Bardzo powoli……..

...

21:09 Edit This 8 Comments »
Wrześniowa kawa pachnie jesienią.
Praca leczy ból głowy.
Kolejne osoby przechodzą przez pokój. Przechodzą przeze mnie. Tabletki pozwalają przepuszczać ich, nie rejestrując ich bycia we mnie.
Nie jestem obolała. Mnie po prostu tu nie ma.
Dziś nie ma anioła, została M.
Trwa.


78 stron szczęścia

10:26 Edit This 2 Comments »
Lubię wracać.
Wczorajszy powrót do domu powitała biała koperta. Koperta, a w niej cud.
W niej piękno.
Mam. Nareszcie mam. Trzymałam w ręku swoje własne „Drobnochwile”.
Moje. Własne. Z dedykacją autorki.

Tak więc, dla niezaznajomionych ze słowami słodko-winnej [klik i klik]. Kasia, słowem maluje tak pięknie, tak pięknie, że…. Że….. że nie umiem tego wypowiedzieć. To trzeba po prostu przeczytać.

Dziękuję Ci, Kasiu, za to małe wielkie szczęście.. Bo już dawno nie usypiałam w stanie takiej błogości. Otoczona aniołami liter.
Niech wróci do Ciebie ,Kasiu, to moje wczorajsze szczęście.



P.S. Zainteresowanych odsyłam na allegro. Lektura obowiązkowa. Jeśli chcecie podam link. Ale wystarczy w wyszukiwarce allegro wpisać „Drobnochwile” i jest.
P.S.2 Teraz czekam na wydanie bajek o Tedem i Małej. Doczekam się. Wiem to. :D

rudy gość

09:32 Edit This 3 Comments »
Mała polna myszka przyszła dziś z samego rana powiedzieć aniołowi, że ten dzień na pewno będzie lepszy.
Niestety, anioł nie zdążył jej wysłuchać, bo krzyk, jaki narobiła woźna obudził najstarsze duchy, mieszkające w szkole.
I zaczęła się pogoń. Nie mieli szns…
Rude futerko mignęło przy drzwiach. I tyle ją widzieli…

Ale to będzie dobry dzień.
Tak.
U anioła świeci słońce. Mam nadzieję, że u Was też.


..

23:05 Edit This 2 Comments »
Miałam sen.
Zły sen.


Śniło mi się życie.

przewilżenie

10:16 Edit This 4 Comments »
Pólprzytomny anioł powlókł się dziś do łazienki. „Szybki prysznic i będę jak nowy.” Z przykrością stwierdził, że skończył się szampon i ktoś perfidnie wstawił pustą butelkę do szafki. ‘Ale nic to’ –pomyślał anioł i zrobił szybką przesz perkę […posprzątam, jak wrócę ;]…] „Gdzieś tu była…. Bankowo… Sama ostatnio wrzucałam do koszyka ogromną niebieską butlę szamponu…”

……..
………….
…………………..!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

„Jest~!” – radość anioła nie znała granic………
Przystępujemy do mycia….
Wyciska anioł troszkę szam poniku. Siakiś gęsty. Może przeterminowany. No nic. Nie ma czasu się zastanawiać….
Hops.. Na główkę. Szurum-burum. Nic. Zero piany…
Co jest.???????? Nie były przecież takie brudne…..
No nic. Jeszcze raz. Hops na główkę. Szurum-burum. Nic.
No i dopiero anioła oświeciło…. Cap za butelkę. Czytu czytu i się okazało. To nie szampon a odżywka. Anioł nie ma szamponu!!
Rad nie rad anioł spłukał masę z głowy. Włączył suszarkę na najwyższe obroty. Przeciągnął rzęsy tuszem i wyszedł. Butlę odżywki wcisnął jeszcze anioł do torebki [może zhandluje. Sam nie potrzebuje….nie lubi..]




I siedzi anioł z oklapłymi włosami. Nieciekawie wygląda. Nieciekawie. Ech…. Włosy oklapły z przewilżenia {podwójna odżywka nawilżająca]
Nie stawiaj dziś Panie, miłości życiowej anioła na jego drodze, bo sam uśmiech nie wystarczy. Nie ma bata….

popiół

10:40 Edit This 5 Comments »
Dziś w nocy dostałam list. List od ciebie to dziwne, bo przecież definitywnie cię pożegnałam. Ale sny potrafią być przekorne.


To była żółta koperta. Tak. Pamiętam to wyraźnie, bo długo sprawdzałam strukturę papieru. Otworzyłam. Ze środka wysypała się tylko mała karteczka, wyrwana z notesu.
Na niej jedno zdanie. Wiesz dobrze, że język angielski nie jest moją mocną stroną. Wiesz również, że to zdanie znam bardzo dobrze.
To cytat. Z Adele:
„I can’t help myself from looking for you….”

Co najdziwniejsze [ a właściwie wcale nie dziwne] kartka nie była podpisana. Więc mogę się tylko domyślać, że była od ciebie.


Problem jednak tkwi w tym, że ja już nie chcę się domyślać. Nie chcę czekać. Nie chcę marzyć. Chociaż nie. Zagalopowałam się. Pomarzyć zawsze mogę.
W ciągu ostatnich miesięcy zaszły we mnie duże zmiany. Zmiany głównie fizyczne. Coraz większa niedojda ze mnie.
Ale również zmiany w mojej psyche. Wiem, wiem na pewno i z każdym dniem upewniam si1) w tym, że czas zejść na ziemię. Że czas marzenia pozostawić w sferze marzeń. Dać żyć. Dać żyć komuś na własny rachunek. I żyć samej. Żyć tu i teraz. I nie szukać ewentualnego szczęścia, a w codzienności poszukać jego okruchów.

Także wraz z nadejściem świtu spaliłam kartkę.


Popiół.


Popiół po dawnym anielee.

10:56 Edit This 1 Comment »
Leniwy czwartek obiecuje piątkowe rewolucje. I znów lekarze, choć to tylko formalność zawsz….

zaocznie

10:40 Edit This 2 Comments »
Czerwień oczu anioła znakomicie kontrastuje z błękitem skrzydeł.
Ki diabeł się przypałętał? Zapalenie spojówek? Komputer? Wczorajsze zmywanie makijażu? Nie wiem. Nigdy nie miałam. Podobno kompresy z herbaty działają cuda. Zobaczymy…

Wczoraj igiełka w płucach przypomniała o sobie. Skrobnęła leciusieńko, choć rozum śmiał się- „To wspaniale. Gratuluję.” W taki oto sposób rozum anielski wygrał. Pożegnałam igiełkę. Już jej nie ma…
Tak jest lepiej.
Myśl rozumem, aniele..

Anioł Gapa

10:30 Edit This 2 Comments »


Wtorkowy dzięn pracy anioł przywitał kawą rozlaną na spodnie. Niebieski kubek szyderczo nadstawia obite uszko. –Chyba czas cię wymienić- kipi anioł. Brązowa plama nie pozwala zapomnieć o porannej senności.
Dobre w tym jest to, że zapach pobudki towarzyszyć mi będzie przez cały dzień. Wymieszał się z perfumami. Perfumami pachnącymi skoszoną trawą. Tak. To dobry duet…

Okno też straszy dziś anioła. Niebo przybrało granatową koszulę i szarość spuściło dookoła.

Pachnie mokrą ziemią. Powinno pachnieć malinami.



Nocą krzyczę –POMOCY!- , CHOĆ WZGLĘDNIE BEZPIECZNA JESTEM W DZIEŃ. Czy ktoś może mi to racjonalnie wytłumaczyć?

Słońce! Słońce widzę….

13:33 Edit This 2 Comments »
Przyszło. Zastukało w południową szybkę. Pogłaskało anioła po durnej główce. ‘Będzie dobrze’ obiecało. Zadrwiło jeszcze z dżinsowej koszuli, w jaką anioł był okutany.
I zniknęło. Zniknęło, zanim anioł zdążył pożałować, że nie założył malinowej koszulki…



A ty mi mówisz, że pokochałeś. Że łapiesz się na tym, że szukasz jej w tłumie. Opowiadasz o jej oczach, o tych węgielkach, co się żarzą, gdy się śmieje. Mówisz, że ładnie się śmieje. Ja przytakuje. Cieszę się. Naprawdę się cieszę.
I tylko ta mała igiełka w płucach. Mała na tyle, że pozwala oddychać. Na tyle duża, że przeszkadza, gniecie i uwiera. Dzisiejsze słońce obiecało mi, że kiedyś zarośnie.
Wierzę mu.

zapach powrotu.

13:07 Edit This 4 Comments »
‘Do roboty aniele. Bierz się do roboty. Znowu krzyczysz przez sen.’

Więc na powrót się otwieram. Bez przymusu. Znowu czuję, że jestem, bo chcę, a nie bo powinnam.
Powroty są dobre. Lubię powroty. Powroty dają ten dreszczyk odkrycia na nowo. Odkrycia znanego, które przestaliśmy zauważać. Bo było codzienne.
Anioł wrócił na bloga. Ja wróciłam do pracy. Odkrywam na nowo. Wącham. Zakurzone dokumenty na półkach, zapach kawy na klawiaturze, biurkowy krem do rąk, puszka z herbatą jaśminową. … poznaję na nowo. Martwi mnie tylko brak Dzikiej Zośki – mojej paprotki. Może ona też wróci. Wróci po zapachu…

na siedem

11:36 Edit This 5 Comments »
No, aż mi wstyd……. Odstawiłam bloga na czas jakiś, żeby w główce zrobić mały rekonesans. Atu proszę, w tak zwanym międzyczasie anioła wyróżnili. Dacie wiarę?????????
I to kto?? Sama Stardust. A trzeba wam wiedzieć, kochani, [mówię tym, co nie znają Star], że Stardust to kobieta z sercem pojemnym jak szafa. W swojej blogowej linkowi, jak sama mówi, ma nas 150. I w tym całym ogromie ludzkich dusz, historii anioł wybrany, jako ‘ten z ogromnym sercem i skrzydłami, zawsze gotowymi do otulania’. No naprawdę. Sama tak powiedziała, że trzeba więcej takich aniołów. No i widzicie jak tu się nie wzruszać, no? Pochwalić wam się też musiałam. No bo co? Kto bogatemu zabroni.
Zapewne znacie już te wyróżnienia. Dla tych, którzy nie wiedzą jeszcze, jakimś cudem, jak to się je, już mówię:
Warunki:
1. Podziekowac osobom, ktore wyroznily mojego bloga.
2. Wkleic znaczek wyroznienia do bloga.
3. Wytypowac osoby, ktore ja wyrozniam i zawiadomic je na ich blogach. [z tego, co wyczytałam u Stardust aż 16, ale dajcie spokój. ….]
4. Napisac o sobie 7 rzeczy, ktorych jeszcze czytelnicy bloga o mnie nie wiedza.

Więc o sobie…
Ykhm, ykhm….

Długo się zastanawiałam, czego jeszcze nie wiecie, bo rozkładam się na części pierwsze… Znacie mnie lepiej pewnie niż ja sama siebie. Poza wyglądem zewnętrznym, bo duszę macie w małym palcu. Jako, że cielesnej otoczki aniołowej demonstrować nie będę, co nieco wam o niej opowiem.
1. Zgodnie z myślą, że pies upodabnia się do swojego pana i odwrotnie, anioł powinien mieć jamnika. Kiedyś ktoś życzliwy zauważył niezaprzeczalne podobieństwo i tak już zostało.
2. Anioł urodę dla koneserów posiada. Ordynarna, orientalna i oryginalna. Większość kręci nosem. Anioł specjalnie się tym nie przejmuje, bo przecież ma tysiąc innych interesujących i magnetycznych cech. No nie??;]
3. Paznokcie anioła natura postanowiła ozdobić, rysując na nich białe motylki.
4. Anioł ma delikatnego fioła na punkcie swoich zębów. Mogłabym je wybielać, prostować, malować, cyklinować… Moja dentystka, jak mnie widzi krzyczy. I nie jest to okrzyk szczęścia na widok anioła.
5. Anioł stale szuka. Szuka swojej drogi życiowej, szuka odpowiedzi, szuka znaczenia, szuka skarpetek, zeszytu, długopisu……
6. Anioł robi bałagan wszędzie, gdzie się pojawi. Przez torebkę anioła przechodzą dziwne huragany…. Można tam znaleźć wszystko: kilogram cukru, skarpetki, tudzież widelec….
7. Aaaaaaaaaaaaa psik!!!!!!!!!!!!!!! Na zdrowie. Właśnie anioł kichnął. I to na kichaniu anioł zakończy swój wywód. Bo kiedy anioł kicha, trzęsie się cały dom, wywracają krzesła, lecą szklanki. A czoło anioła wygląda często jak po reklamie pronta.




Kochani, wiele razy mówiłam już, że tak wiele blogowi zawdzięczam. Zauważają to moi realni znajomi. Nie wiem, czy jest sens kogoś typować, bo większość z Was już przez to ‘przechodziła’. Chciałam bym wtypować wszystkich ale przez to moje niezaglądanie mam wrażenie, że sporo mnie ominęło. Postaram się nadrobić zaległości, a do zabawy zapraszam wszystkich tych, co jeszcze nie brali w niej udziału.

.

16:48 Edit This 4 Comments »
Anioł żyje moi drodzy. Anioł po prostu na urlopie. Urlopuje ostro. Od pracy, od życia, od narzekania, a co za tym idzie od blogowania. Poczułam ostre zmęczenie swoją osobą, co przejawiało się w coraz bardziej bolesnych wpisach, w odkrywaniu nowych ran, którym nie wystarczy dopływ powietrza, by się zasklepiły.. One potrzebują czasu....
Nie czuję wewnętrznej potrzeby do pisania, a jak już czuję to pogoda wykręca korki… bo burzowo w moim niebie ostatnio.
No i teraz. Hit sezonu u anioła! Wreszcie jest! Mam nowiutki wózek. Nie będę opisywać wam moich uczuć, bo za bardzo się sobą rozczarowałam. Miała być radość, euforia… I była. Była. Naprawdę. Ale świadomość, że to wózek inwalidzki…
Ech…. Taka to jestem…
Ale nic to. Dobrze jest ;] A będzie jeszcze lepiej. Odetchnijmy;]


P.S.: Martynko, mam nadzieję, że to tylko chwilowe uśpienie bloga. Rozumiem, bo i ja czasami ochotę mam rzucić to w ch***ę. Zaglądaj tu czasami. Pamiętaj, że zawsze tu jesteś mile widziana. Nie żegnamy się – my mówimy tymczasem ;)

tryb myślenie

11:09 Edit This 10 Comments »
Brzydko i zimno. Zimno i brzydko.
Nie chciało się wstawać. Nie chciało ubierać.
Jesień za oknem. Mgła pod powieką.

Chwilami przerażam siebie samą. Bo ja wiem. Wiem doskonale, że z niepełnosprawnością można żyć. I żyje przecież. Żyję. Radzę sobie. Uśmiecham się. Ale widzę. Widzę jak choroba podstępnie postępuje. Jak subtelnie wije się koło mnie. Oplata nogi, kurczowo chwyta się kręgosłupa, przechodzi do rąk….
Boli….
Boli nieświadoma świadomość tego jak będzie jutro. Boli pogodzenie się z tym, co jest a czego nie ma. To z czym pożegnałam się a czego tak bardzo brakuje. Normalne życie, samodzielność, kino, samodzielność, spacer, samodzielność, miłość, samodzielność, zakupy, gotowanie. Życie przetykane samodzielnością. Bo ja tak bardzo chcę wstać i pójść. Chcę wziąć, ale, żeby nikt nie podawał. Chce pójść, ale tak, żeby nikt nie odprowadzał, nie podprowadzał, nie pomagał. Żeby nie musieć nikogo prosić, dzwonić, czekać… Wiem, że za dużo chcę. Ale czy to źle chcieć czegoś?

I czy wystarczy cieszyć się tym, co dziś? Kiedy jutro patrzy zza rogu, wykręca nogi w konwulsyjnym tańcu, śmieję się z wylanej kawy, ze sztywności palców, z coraz gorszego samopoczucia, z ciągłych migren i wiecznie płytkiego oddechu.



P.S.: Widać, że mmam mniej pracy, nie? Włączył się tryb myślenie….

Szkoła nie przestaje zaskakiwać anioła...

17:01 Edit This 7 Comments »
Zawsze myślałam, że razem z ostatnim dzwonkiem szkoła zasypia. Zapada w drzemkę, z której budzi się we wrześniu i dziarskim krokiem rusza wraz z uczniem w coroczną przygodę.
Bla, bla, bla… Jak bardzo się myliłam… O tym przekonuje się w ostatnich dniach. Tonę w górach papierów, segregatorów, teczek czy tam kopert….. Rekrutacja, maturzyści. Listy, listy, listy. Nie mam czasu na nic. Co najważniejsze, NIE MAM CZASU MYŚLEĆ O TYM, CO MNIE BOLI…
Zastanawiam się skąd tym paniom w okienkach się bierze kawa na biurku. Przecież to trzeba wstać, wodę wstawić, wsypać kawę do kubka, poczekać, zalać, wsypać cukier…. Tyle czasu….
Ale kawę pije. Wpadłam na pomysł, że parzę ją, wtedy, gdy komputer się uruchamia, a że uruchamia się długo, nie mam niepotrzebnych wyrzutów sumienia.
Jeszcze ogarniam… Jeszcze… Do momentu, gdy ktoś wchodzi i o coś prosi… Wtedy pojawia się panika. Anioł rzuca się na kupki i w nerwowych konwulsjach przerzuca papierzyska. Po to tylko, by za chwilę uświadomić sobie, że właśnie wpisuje potrzebne dane do komputera…. ;/
Ale faktem jest, że nie potrafię pracować. Nie potrafię. Zaharowywać się… I owszem. To wychodzi Świetnie….
Nigdy nie byłam fanem dokumentów. A tu… Strach otwierać drzwi do mojego pokoju. One są wszędzie. Papiery. I muchy. Muchy i papiery. To w ich towarzystwie spędziłam ostatni tydzień.

.

23:08 Edit This 5 Comments »
I po raz kolejny grono pedagogiczne zaskoczyło anioła.
Tym razem w kwestii imprez. Okazało się, że nauczyciele nie gorzej świętują zakończenie roku od swych podopiecznych.
Ba, dawno już nie byłam na takiej imprezie… Było wszystko: tańce, śpiewy, potłuczone szkło, świńskie dowcipy… No i ból głowy też był, bo alkohol lał się strumieniami.
Anioł zapomniał już, że może się tak bawić.

"Jak kochać taką niekochaną."

14:52 Edit This 6 Comments »
Kończę dziś tygodniowy mini urlop. Kilka dni oddechu, spojrzenia na sprawy z perspektywy. Dochodzę do wniosku, że zbytnio się angażuje. A to przecież nie moje życie, nie moje kłótnie. Stanęłam po jednej stronie siatki, nie myśląc, że z drugiej strony obraz wygląda inaczej. Zbyt łatwo ulegam emocjom. Zbyt lekką rękę daje sądy



Za sprawą łagodnego kopniaka, jaki dostałam przy poprzednim wpisie, postanawiam doo pewnych spraw podchodzić z większym optymizmem. Może trochę więcej pokory…
Nawet nie zauważyłam kiedy, ale faktycznie…. Czuję, jak wewnętrznie roztkliwiam się nad sobą, jak mięknę. Poprawię się. Odbuduje swój wewnętrzny kręgosłup.

aniołowe zdjęcie

22:50 Edit This 12 Comments »
Zrobiłam dziś krok milowy. Wstawiłam swoje zdjęcie na fcbooka.
Proszę się nie śmiać. Dla mnie to naprawdę nie lada wyczyn.
Bo to nie było takie zwykłe zdjęcie. To było zdjęcie całego anioła, tzn. wózka też. Niewiele osób wie, że teraz anioł to anioł + wózek. Nie to, żebym to jakoś skrzętnie ukrywała. Tak jakoś po prostu nie wspominam o tym detalu. A oni wiedzą czy nie, nie pytają, więc myślę, że nie wiedzą…
No i dodałam…
I co?
I nic.
Ziemia kręci się jak kręciła, motyle fruwają, truskawki czerwienią się jak czerwieniły. Nic się nie stało. Rozumiecie?? Nic! Żadnego Armagedonu. Nawet tyciego….



No i co? Warto się tak blokować aniele?
Oj, głupi ty…..

Teraz tylko lepiej.

22:38 Edit This 5 Comments »
Atmosfera dookoła cięższa niż siekiera rzucona w wodę. Anioł obserwuje. Anioł patrzy. Anioł czeka, kiedy się pozagryzają. Kiedy złe pogryzie ich tętnice. Kiedy razem z krwią tryśnie jad.
Anioł odreagowuje w domu. Łzy spuszcza razem z pastą do zębów. Dużo śpi bo wampiry emocjonalne wysysają energię. I ma nadzieję, że poniedziałek był punktem kulminacyjnym. Teraz tylko lepiej.




P.S.: Przeczytałam ostatni wpis. Mowię tam o jakimś śnie. Tak........ No nie pamiętam. Najnormalniej w świecie nie pamiętam............. Ale jak sobie przypomnę to na pewno.
;)

ufff

22:10 Edit This 4 Comments »
Kochani, brakuje mi bardzo blogowego światka. To znaczy mówienia, bo bywać bywam na bieżąco. Nie komentuję [a przynajmniej rzadko] bo sił braknie, ale myślę. Ważne, nie?
Słaba żem ostatnio. Słabiuteńka…. Dniami umieram w dusznym pokoiku przy południowym oknie, popołudnia odreagowuje w półsennym świecie. I tak to. Tak.


Jak tylko ożyję, zjawię się na bank. Muszę opowiedzieć w końcu mój blogowy sen.

przeciągi w mojej głowie

17:01 Edit This 4 Comments »
Nienawidzę przeciągów. A okazuje się, że bez przeciągu nie mogę żyć.

Przeciąg wdziera się z szelestem firanki, z trzaskiem otwieranego okna… przeciąg nie pyta o pozwolenie. On po prostu wchodzi. Rozsiada się w dusznym pokoju. Mami chłodnym powietrzem. Dmucha w wilgotne włoski na karku. Obiecuje chłód i jedwabną rozkosz.
Niestety przeciąg podszyty kłamstwem….

Bo gdy tylko uda mi się o nim zapomnieć, pojawia się pamiątka, jaką pozostawił. Pamiątka przybiera twarz bólu głowy, zesztywniałych mięśni… jedyny ratunek to owe tabletki, które łagodząc jedno, rozogniają drugie.
I tak koło się zamyka.

Dlatego nienawidzę przeciągów [i one mnie też]. Ale jak żyć bez nich, gdy powietrze w pokoju cięższe od wody.

...

22:55 Edit This 0 Comments »
Co roku o tej porze żegnam cię na nowo. Co roku boli tak samo.

Bo przecież każdy nasi w sobie dziecko.

17:43 Edit This 2 Comments »
Jako, że anioł zawiera wyjątkowo wysoki poziom dziecinności, uparcie twierdzi, że każdy ułamek dziecięctwa posiada. U każdego przejawia się to w inny sposób: czy to bezkresną wyobraźnią, czy kolorowym poczuciem humoru, czy w końcu bezbrzeżną naiwnością. Anioł chyba każdą z tych cech posiada. Najwięcej w nim jednak tej naiwności. Naiwności, która patrzy na dzisiaj wielkimi oczami. Która karze się dziwić, wzdychać, płakać. Naiwności, którą anioł pielęgnuje, którą chroni przed zaginięciem.
Dziecko zobaczysz w każdym człowieku. Zobaczysz je w nim, kiedy się śmieje. Kiedy jego oczy rozjaśniają się a rysy łagodnieją. Kiedy je truskawki. Kiedy jedzie na rowerze. Kiedy podśpiewuje, smażąc naleśniki. Dziecko jest w każdym. Poszukaj. Nie bój się go zobaczyć. A jak znajdziesz złóż mu życzenia. Życz mu, aby to dziecko było w nim zawsze.


Kochani, właśnie tego wam życzę…. Nie zgubcie tego dziecka. Bez niego świat przecież taki szary.

„Nie mogę opowiedzieć Ci nic o sobie skoro nie poznałam najodpowiedniejszych słów, co oddadzą Tobie całą mnie…..”

21:19 Edit This 4 Comments »
Nie ma mnie jakoś ostatnio.
Czuję, jakbym oglądała świat. Świat, który nie wzbudza żadnych emocji. Jak kiepskie, amerykańskie kino.
Zachorowałam na brak słów. To przejdzie. Musi. Przecież one są. Siedzą przyczajone najmniejszym zwoju mózgownicy. Kręcą nosem na otoczkę, jaką im funduje. Jak stopniowo tracą magię i pozostają suche: przelew, telefon, mięso mielone, komunikacja, metoda, forma…….
A może to właśnie jestem ta cała ja? Szara, przeciętna….? Tak. Taka też jestem. Zwyczajna. Obcinam paznokcie, mam problem ze sparowaniem skarpetek, rano mam podkrążone oczy…. Ale mimo wszystko tu wolę być kulawym aniołem, ubranym w szkarłatne piórka liter. Bo kiedy założę te litery ta moja zwyczajność robi się do przełknięcia.

No i po co???! Się pytam, po co??

10:11 Edit This 0 Comments »
Po co siedziałam trzy kwadranse, zamalowując wielką zieleń na moim prawym policzku?
Korektor, podkład, puder, korektor, podkład, puder, ko… Powtarzałam jak mantrę. Żeby się tylko nie pogubić w morzu tych kamuflażowych sztuczek…. Obolały policzek palił ogniem. No, ale… Kochani, czego się nie robi dla urody, czyż nie??
…. No dobrze. Wystarczy. Bo zacznie odpadać jak stary tynk – płatami…… pomyślałam.
I poszłam. Na powitanie świata. Na spotkanie z rzeczywistością.




- O już jesteś?? Fajnie. Ale cię wymęczyło, co? Widać. Nie martw się. Ten siniak niedługo zniknie.


…..
………

Oświadczam, że jutro już go nie dotknę. Choćby był fioletowy.

Mistrz pędzla się kłania.

czy anioły stracą na mądrości?

17:20 Edit This 3 Comments »
To nie był dobry tydzień dla anioła.
Anioł nie wiedział, że gdy straci małą część siebie, to będzie tak cierpiał. Że upadnie i wstać nie będzie miał siły. Że zabraknie uśmiechu….

Tak się stało…

We wtorek czarne chmury zebrały się nad moją głową, ale rozdmuchałam je nadzieją.
To już drugi rraz. Już drugi raz siedziałam u chirurga szczękowego. Do tej wizyty zmusiły mnie moje zęby mądrości, które wbrew wszystkiemu i wszystkim, postanowiły rosnąć poziomo a nie pionowo. Rosnąc, ściskały solidnie pozostałych współbraci. Wynikiem czego ból nie do wytrzymania, no i p rzód, który został wypchnięty pooza nawias.
Podczas poprzzzzedniej wizyty pani doktor, wyraźnie nie skora, do zabierania się za moją szczękę, stwierdziła, że to już za późno na usuwanie ósemek. One już większe nie urosną. Dowidzenia……….. Drzwi się zamknęły.
A jednak. Rosły. Bolały.
Moja dentyska ręcę załamała. – Ale jak to??????????? Ale żeby nic?????????????? Trzeba coś z tym zrobić!!!!!!!!!!!!
No i zrobiłam. We wtorek. Prywatnie. 350 zł!!!!!!!!!!!!!!!!!
Od wtorku żyję o jogurcie przez słomkę i wodzie mineralnej. Mrożonki topią się przy policzku. Tydzień spędzam na urlopie, bo jak się człowiekowi pokazać.
Najgorsze, że to dopiero pierwsza z dwóch…….









P.S.: Ale będę żyć. Wessałam kabanosa, bo już z lekka głodem przymieram ………..

'Kiedy wiosna buchnie majem...'

13:31 Edit This 6 Comments »
I buchnęła….
Jest. Wreszcie przyszła.
Rozłożyła swoją zieloną spódnicę i przysiadła nad stawem.

Anioł dziś rano wyglądał ‘nie teges’.

Jechał do pracy z czolem przyklejonym do szyby, błyszczącymi oczami i otwartą buzią.
Bo taki już ten anioł jest… Ludzie to się zachwycają pięknym obrazem, delikatnym smakiem, subtelnym dźwiękiem. Anioła zaś czarują skrzydła motyla. Anioł odpływa widząc stokrotki na łące. Anioł śni o kroplach rosy w rozświetlonej trawie. …
Jakież to banalne. Jakie trywialne.
Och…

No, niestety. Już taki jest nasz ten anioł. Prosty. Prosty do bólu.
Prosty ale nie prostacki ;]

Ogródkowe rozmowy

10:14 Edit This 2 Comments »
Piątek słońcem w okno zagląda. Słońcem jeszcze zimnym. Ale słońce szybko się ogrzewa. [ W końcu to słońce, nie?]
Przepraszająco patrzy na tulipanowe główki, smutno opuszczone. Na płatki obwiedzione żałobą.
-Ja się poprawie! – krzyczy.
-jeszcze zobaczycie, na co mnie stać….



Krzyk więżle w gardle, bo tulipany już nie słuchają……

czarno-biała dzisiejszość

11:01 Edit This 2 Comments »
Kawa obudziła leniwy powrót do pracy. Zimnej pracy.
Pusto dziś. Szyby trzęsą się ze strachu. Zbyt dużo słyszały. One doskonale wiedzą, co dzieje się w Sali gimnastycznej. …
Już niedługo usłyszą kto, co i jak. Zaszumią marynarki i żakiety. Błysną ściągawki ukryte pod spódnicami. Nerwowe głosy szybko przemienią się w salwy śmiechu. Świat okaże się być łaskawym dla niektórych, przynosząc gorycz klęski innym. Dorosłe życie przywita młodych ludzi. Tu porażka miesza się z sukcesem. …


Na razie czekają…

MIAŁOMIASTECZKOWE KWOKI

23:03 Edit This 5 Comments »
Z poczekalni u kardiologa.

Anioł spokojnie siedział przed drzwiami u pana doktora. Czytał. W pewnym momencie poczuł na sobie czyjś wzrok. Nieznacznie podniósł oczy, by zobaczyć, któż to tak uważnie przypatruje się anielskiej piękności.
Dwie ławeczki dalej siedziały dwie babcie. Z tych, co to subtelnie podkreślają brwi czarną krędką „nieznacznie” wyjeżdżając poza łuk i malują usta krwistoczerwoną szmineczką. Aniołowi wydawało się też, że na policzku jednej z pań dostrzegł iście barokowy pieprzyk, ale nie jest pewien, więc nie będzie tworzył plotek.
Od tej pory anioł miał już na babcie baczenie…
No dobra. Może nawet podsłuchiwał. Ale tylko troszkę. Raczej się przysłuchiwał. Ot tak. Bezmyślnie. Jak rozmowom w autobusie. Bez kontroli, bez ciekawości, bez użycia rozumu….
W pewnej chwili anioła rozum dołączył do słuchania:

„-Boże, co to za nieszczęście...
-a, pani patrzy, ta matka. Jaka to biedna kobieta. Tak patrzy na to coś. Ech….
- No. Wie pani. Ja to jestem za tym, żeby tak jak kiedyś… No wie pani, żeby zostawiać tylko zdrowe dzieci. Po co takie ma męczyć kogoś i siebie. ……

I jak na złość drzwi do gabinetu się otworzyły i musiałam opuścić poczekalniane towarzystwo.


Nie. Nie uraziły mnie panie. Tylko to takie trochę smutne. Że dla kobiet dla których seks przedmałżeński jest czynem brudnym i zakazanym. Którym radio robi sieczkę z mózgu pokazując lepsze dobro i gorsze zło. Że dla tych kobiet rzeczą naturalną jest barbarzyńska selekcja populacji.



P.S.: Panie nie wiedziały, że w domu na matkę czeka drugie takie coś. Nie wiedziały też, że anioła nie dałoby się zlikwidować, bo dłuższy czas był normalny. Dopiero potem takie coś…..:)))))))))))

wózkowe relacje - cz. kolejna ;]

21:37 Edit This 4 Comments »
Skrzynka pocztowa przywitała dziś anioła kopertą.
Biała, z pisanką na znaczku.
Czarne litery przykryte białym kocykiem parzyły w palce.
Odpowiedź z fundacji x.
Niestety odmowna.
Sympatyczna pani życzy powodzenia. Anioł posmutniał na chwilkę.
Ale tylko na chwilkę…

Cóż. Szukamy dalej.;]


I tu moja prośba do Was. Jakbyście znali jakieś fundacje zajmujące się niepełnosprawnością ruchową, chorobami naurologicznymi, schorzeniami o podłożu genetycznym, zakupem sprzętu rehabilitacyjnego., czy czegoś w ten deseń.
Problem mam ze znalezieniem odpowiedniej fundacji, bo najczęściej nie mieszcze się w ramy.

Chodzi mi tylko o nazwy. Bez namiarów, bez adresów. Do tego już dojdę. Rzućcie tylko jakiś cynk. Może obiło się Wam coś o uszy.
Jeśli tak, anioł b ędzie wam wdzięczny

Wiosennieje anioł

10:31 Edit This 8 Comments »
Wiosennieje zewnętrznie. Nowa głowa. Nowy zapach. Nowe oczy anioł wkłada.

Czy to na pewno ten sam anioł? Ten sam. Ten sam.

Bo gdzieś tam w środku, tam, głęboko w oczach, ta sama miłość. Ten sam uśmiech serca. Ta sama wiara w człowieka. No i ten sam brak nadziei, który męczy nocą...

no i otulenie to samo. Więc otulam Was, tak samo jak zawsze...



P.S.: Świąt nie czuję, więc o nich nie pisze.

..i okazuje się, że nikt nas nie okłamał, tylko my zbyt dużo sobie wyobrażaliśmy.

18:51 Edit This 6 Comments »
Mierzysz ludzi swoją miarą aniele.


Potem ludzie cię zawodzą. Bo nie tak. Nie wtedy.
Może to ty im stawiasz poprzeczkę zbyt wysoko. A może to oni dostrzegają ten ultrafioletowy napis na twoim lewym skrzydle: NAIWNA.
Próbowałeś się go pozbyć aniele. Ja wiem. Wyrywałeś felerne pióra. Ale ona odrastały… A pamiętasz? Nawet podpaliłeś to skrzydło, naiwnie myśląc, że może ogień zagasi, pomoże zapomnieć. Na próżno…
Nic nie warte twoje starania. Tylko skrzydła bolą od zabawy ogniem…



Nie przestaniesz aniele. Wierzysz ludziom. Wierzysz, że są dobrzy. Że cię nie okłamią, nie wykorzystają. Wierzysz w to, że warto.


I, wbrew pozorom, dobrze, że im wierzysz. Dobrze, że czekasz. Że szukasz. Dobrze, że ufasz.
Choć tyłek od kopniaków boli nie raz, choć nierzadko usta zagryzasz, żeby nie krzyczeć z bólu, chociaż czujesz, że bawią się tobą jak szmacianą lalką to ty aniele wierz. Bo to jednak pięknie spotkać kogoś, komu dobrze uwierzyć. Bo tak naprawdę świat nie jest takim, jakim się wydaje.


I tym pozytywnym akcentem zakończmy ten gorzki dzień.
Śpij dobrze aniele. I pamiętaj: jutro też jest dzień, jutro też komuś zaufasz, ktoś zawiedzie, ktoś wzruszy dobrocią, rozbawi, zaskoczy, zapomni…. I dlatego właśnie, aniele, to życie takie ciekawe…



Śpijcie dobrze. Dobranoc.

błysk

13:44 Edit This 2 Comments »
Nowy tydzień pogania anioła. Choć marzec jeszcze nie dał o sobie zapomnieć.
Anioł pióra grzeję przez szklaną taflę. Złoto, jakie ofiarowuje pani Wiosna odbija się mu od twarzy a zielone jabłko puszcza do niego oko z parapetu. Tak, jemu też podoba się ta wiosna. I podobnie jak anioł nic sobie nie robi z aksamitnego głosu za plecami, który straszy jutrzejszym deszczem…
Zresztą anioł pierwszą wiosenną burzę ma już za sobą.
Ogrzane myśli – jakby ładniejsze, marzenia jaśniejsze, pragnienia łatwiejsze do zrealizowania.

Dziś to anioł jest Sprajt. Patrzy jak inne plecy, pochylone nad jego klawiaturą mruczą po cichu: sześ…osie…dwa…..zero…zero…zero…………. jak drżące palce ścigają się z czasem po klawiaturze. Anioł może dziś być z siebie dumny. Pracę domową odrobił w czas. Teraz niech inni się męczą. On może, co najwyżej kawę podać.
- Będzie dobrze.- myśli anioł.
Czy to nie zabawne, że anioł często tak myśli?
Naiwny.
Niczego go to życie nie uczy.


Ale co tam. Niech tak myśli…


PS: Anioł tylko tak mówi w głos. Chce odstraszyć te złe duchy, które zawisły nad jego łóżkiem. Tak naprawdę anioł przeczuwa, że zbliża się… złe, czarne. Oj, zaboli. Jeszcze zaboli i zapiecze. Czarne chmury zbierają się nad aniołem… Ale dziś słońce….

wózkowe relacje

11:21 Edit This 5 Comments »
Kochani, pracy moc. Ale chwilę przerwy zrobiłam i nad parującym kubkiem czarnej energii tak na szybko zdaję Wam relację z ’wózkowych poczynań’.


Za aniołem pierwsza przymiarka do nowej karocy, a właściwie to dwóch. Bo nasz anioł to prawdziwa kobieta. Niezdecydowana, niepewna. Ot, taka baba…. Anioł niestety nie mógł zdecydować się na konkretny wózek. Zawisł pomiędzy. Tak więc anioł zatrzepotał rzęsami i dostał dwa na ‘jazdę próbną’. I tak pomyka dzień na jednym, dzień na drugim. No i ciągle nie może, no nie może się zdecydować….


Dokumentacja prawie zebrana. Jeszcze tylko wizyta w MOPSie i w gminie i poszło…





Trzymajcie kciuki, a anioł leci tymczasem, bo już mu najnowszą kupkę ankiet do analizy przynieśli. Dobrze, że energia jest. Przynajmniej w kubku.

gdy skrzydła nie wystarczą...

11:27 Edit This 10 Comments »
"12 lat temu runął mój mały, stabilny świat małej dziewczynki. To wtedy padło – zespół F. Wiedziałam, że już nic nie będzie takie jak kiedyś. Że muszę od nowa wziąć kredki i namalować ‘nowe’ życie. F to choroba podstępna. Rozciągnięta w czasie nie pozwala o sobie zapomnieć, dając równocześnie czas, który tak bardzo jest potrzebny. Czas, by móc poukładać, przemyśleć. Tylko nie zaplanować. Nie. Zaplanować nie pozwala. F nauczył mnie nie patrzeć w jutro. Nauczył mnie żyć dzisiaj i z dzisiaj czerpać radość
Dziś, z perspektywy czasu potrafię zauważyć, że F nie tylko wiele zabrał. Wiele też od niego dostałam. Dał mi umiejętność patrzenia dalej, patrzenia głębiej. Dał umiejętność cieszenia się z drobiazgów. Dał szczęście do ludzi, którzy mnie otaczają. To dzięki nim. Dzięki tym ludziom, dzieki ich pomocy wsparciu, dzięki temu, że obdarowali mnie ogromnym kredytem zaufania, mogłam skończyć studia, wyjść z domu, wreszcie dostać wymarzoną pracę. Dziś jestem doradcą zawodowym. Pracuję w szkole, z młodzieżą. Codzienny kontakt z drugim człowiekiem daje mi wielki uśmiech. Sprawia, że wracam do szkoły zmęczona, obolała ale szczęśliwa. Szczęśliwa, bo wiem, że to był ‘mój’ dzień. Że przeżyłam go naprawdę, a nie tylko byłam biernym światkiem tego, jak dzieje się świat."


To mówiłem ja - kulawy.

A mówiłem to po prośbie. Mówię tak do fundacji, prosząc ich o dofinansowanie wózka dla aktywnych. drogiego wózka. 8 tys.

Źle się anioł czuje w tej roli. w roli żebrzącego, oj źle. i najchętniej, by się anioł pod biórko schował...

A może to lekka przesada taki luksusowy wózek. może wystarczy taki normalny...

"Na glowie kwietny ma wianek..."

13:03 Edit This 3 Comments »
Wiosna dziś. Wiiosna na każdym kroku.
Nie udało jej się wejść po cichu, niezauważonej.
Za bardzo wszyscy na nią czekali.
Anioł też ją zauważył.Czekała na niego tuż za drzwiami. W ręku – małe lusterko. Puściła mu zajączka, roześmiała się jak mała dziewczynka i pobiegła dalej, przywitać się z tobą…
„Jak dobrze, że już jesteś” – pomyślał anioł i poczuł, jak wiosna puszcza zajączka na jego serce…

17:15 Edit This 2 Comments »
Anioły to jednak bardzo wytrzymałe stworzenia.

Siedzi sobie teraz taki na parapecie. Nóżkami sobie macha i w nos się grypie śmieje.
Bo wygrał. Bo dał radę. Bo ani dnia nie zmarnował. Pracował ciężko. Przy biureczku swym pilnie siedział, chodź główka dymiła i krzyczała STOP.

Fakt. Nie było wesoło. Anielski organizm słaby. Każda infekcja echem zabrzmi w drobnym ciałku.

Ale co było a nie jest….. Już lepiej w każdym bądź razie. Anioł znów rozwinął skrzydła, poprawił okulary, szykuje się do lotu i ….
……
Leci! Leci już nasz anioł! Lecąc rozsyła Wam uśmiechy i dobre myśli. Czujecie???

Strach ma wielkie oczy

12:12 Edit This 7 Comments »
Praca, którą straszą od miesiąca okazuje się być nnie taka straszna.
Myślę, że dam radę, a jak nie dam, to………. będę się martwić, jak Nie dam…
Na razie aniołowi skrzydła się świecą. Pełen zapału zabiera się do pracy
Da radę )

woskowy anioł

11:07 Edit This 8 Comments »
Anioły łatwo oszukać.


Wystarczy, że taki anioł ci zaufa… I już jest twój. Kupiłeś go sobie. Możesz z nim robić, co chcesz. Jest jak marionetka. Pójdzie tam, gdzie mu skażesz.


Anioł, gdy uwierzy, traci wolę (?) samozachowawczą.


A serce anioła z wosku. Z wosku zbyt miękkiego, by mogło bronić się przed ciosami. Serce podatne na czynniki zewnętrzne. Serce, które zbyt łatwo traci swój kształt. Byle iskra wystarczy, by serce sercem być przestało….

a SIO....

23:08 Edit This 3 Comments »
Chciałabym, by ktoś namalował mi jutro. Nie wiem, czy podołam. Bardzo bym chciała, ale…
W momencie, gdy potrzebuję siły, czuję, że słabnę.
Najbliższy czas zapowiada się bardzo pracowicie. Tymczasem ładuję baterie, żeby w poniedziałek wystartować ze zwielokrotnioną siłą.

P.S.: Czy ktoś z Was miał może kontakt z SIO? Od poniedziałku mam się zająć tym programem a nieba rdzo wiem czym to się je… Po piątkowym, pobieżnym przejrzeniu programu stwierdziłam:
„Aniele, jesteś w jasnej anielskiej d***ie.”
Liczba tabelek, rubryczek, pól do wypełnienia mnie z deka przeraziła. Proszę, dajcie znać, jeśli się z nim kiedyś zmagaliście.
Otulam Was :***

Blue day

12:25 Edit This 4 Comments »
Zasłonięte szczelnie okno świeci na niebiesko...
Czuję. Ba. Widzę, jak połknięta tabletka chłodzi ból niebieskim światłem...
Migrena ma szary kolor.
Niebieski wygra.
Zawsze wygrywa.

10:59 Edit This 3 Comments »
Słońce bez pytania wdziera się do pokoju. Anioł, niczym wampir z niechęcią mruży oczy. Czemu teraz?? Czemu właśnie teraz?? Gdy słońce tak aniołom nie wskazane...
i nie to, żeby nie cieszyło.. Nie, nie, nie...
Anioł jak każdy śm ieje się do słońca. Ale anioł chce być pięknym aniołem, o twarzy jak alabaster, dlatego zrzuca skórę.
Fakt. Twarz anioła swędzi i piecze niemiłosiernie...
Fakt. Anioł natenczas wygląda jak monstrum.
Ale anioł ma przed oczyma wizję pięknego lica. I ta wizja kusi.. Więc wytrzyma. Tak. Wytrzyma.!.




Ech..... Głupi ten nasz anioł...

16:09 Edit This 2 Comments »
Anioł powoli podrywa się do lotu.
Odwija szalik z jeszcze bolącego gardła.
Do zlewu wylewa resztkę herbaty z sokiem malinowym.
Do szafki chowa termometr i aspirynę.
Prostuje skrzydła, skrupulatnie liczy utracone pióra…

Anioł otwiera okno.
Spokojnie przekłada nogi.
Wdycha zapach ożywającego lasu.
Szyszki parują, a to znak, że już nadchodzi.
Tak.
Anioł tu na nią poczeka.
Pofrunie gdy tylko będzie gotów.
….
Aniol wie, że to już niedługo.
Poczeka.

.

12:08 Edit This 4 Comments »
Anioł zaniemógł. Zniknął dla świata. Świat zniknął dla anioła…

Psychoanaliza w pięć minut

13:48 Edit This 8 Comments »
Namówiona zrobiłam sobie enneagram. Nie mam pojęcia, czy to znany test czy też nie ja w każdym razie nigdy nie słyszałam. Zrobiłam z ciekawości, bez przekonania. Mało profesjonalnie, bo zasady, opis, itp. Przeczytałam z grubsza.



I wyszło….
Cała ja…
Typ 2 – dawca:


„Dwójki są osobami, które widzą świat poprzez pryzmat kontaktów międzyludzkich i określają się poprzez służenie innym. […] Te typy mają skłonność do mylenia tego, jak się czują z tym, jak sobie wyobrażają, że się czują w danej sytuacji. Ludzie z tymi typami są skłonni do konfliktów na tle związków i w sprawach sercowych. […] Dwójki są skłonne do odbierania życia w kategoriach ‘daj i bierz’ w relacjach między ludźmi, których traktują jako jedną wielką rodzinę. Z takiego punktu widzenia, dawanie miłości staje się jedną z najważniejszych rzeczy, jakie mogą ofiarować innym. Ludzie z tym typem mają silnie rozwiniętą zdolność identyfikowania się emocjonalnie z potrzebami innych. Mają oni silny nieświadomy zwyczaj wczuwania się w sytuacje innych ludzi i przeczuwanie, co w danej chwili, taka osoba może odczuwać bądź potrzebować.
Gdy dwójki są mniej zdrowe (czyt. Ja), nadal poświęcają dużo swojej uwagi innym, ale zaczynają tłumić swoje własne potrzeby i przekierowują swoją energię w kierunku dbania o innych, niezależnie od tego, czy ‘inni’ tego potrzebuja czy nie. Mogą zbytnio identyfikować się z innymi, tracąc sens własnego Ja, jednocześnie pokładając nadzieję w to, że ktoś je dostrzeże, doceni, pokocha. Dwójki starają się poprzez innych zaspokoić swoje własne potrzeby, które wcześniej same odrzuciły.
Nie jest też zaskoczeniem to, że dwójki mogą borykać się ze związkami ponieważ nie potrafią rozpoznać, ani określić własnych uczuć i motywów, Po to, aby móc uczciwie odnosić się do innych. […] Jest […] dyskretna i szanująca granicę innych ludzi, a gdy jest smutna, ma tendencję do zamykania się w sobie i przeżywania silnych emocji wewnątrz…….”


No i tak….. dowiedziałam się, że umrę rozczarowana ludźmi i zmęczona światem. Że powinnam być smutna i nieszczęśliwa.
Poza tym odnoszę nieodparte wrażenie, że trafiła mi się najgorsza psychoanaliza, najbardziej nudny i męczeński typ z najbardziej pokręconą psychiką.






Ja chyba nie chcę być dawcą........

Chyba nie.......

Tak bardzo boję się jutra.

11:36 Edit This 7 Comments »

bo to złe dni są...
Ból nocy boli cały dzień. Cienie pod oczami nie do zamaskowania.

Nogi odmawiają mi współpracy. Nieważne, jak bym do nich się uśmiechała. Jak głaskała. Jak rozciągała. Jak krzyczała, płakała, drapała..... One i tak robią, co chcą.
Dzień gasi ból stania na wykręconych stopach.
Noc budzi bólem kolan, które zgięte zasnęły i tak zostały... Na nic im strumienie łeż. Nic sobie nie robbią z moich szeptów pełnych bólu. Szyderczo śmieją się z moich błagalnych ruchów...



Przeraża świadomość, że to dopiero początek. Że poranny ból kręgosłupa przywita każdego dnia. Że ból nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.



Ktoś chyba przewidział dla mnie za ciężki życiorys.
Nie wiem, czy podołam....

Marek Dyjak - Nie Będziesz

19:08 Edit This 2 Comments »



przeszłość wraca z każdą nutą


krzywda wyrządzona dziecku boli całe życie





Strasznie mi cię brakuje, tato.......................

oszroniony anioł

11:53 Edit This 4 Comments »
Zgodzie z radą Słodkiej przywdziałam zimowe skrzydła. Założyłam też grube, różowe skarpetki po kolana…. I siedzi taki grubiutki bałwanek przed biurkiem….

Szkoła pusta, dzieciów nie ma, książki na półkach poprzekładałam już z pięć razy. Więc siedzę. Z kubkiem stygnącym z prędkością światła. Siedzę. Z deka już znudzona pustymi korytarzami, bezczelnie łażę po Internecie. Niech już wracają. Bo zamarznę….

zwiosenniałam i ja;)

15:34 Edit This 2 Comments »
aaaaaa, może szybciej ją poczuje ;))

marcowe uśmiechy......

16:14 Edit This 7 Comments »
Zaspałam!!!
Szybki zryw z lóżka nie był najlepszym pomysłem. Pośpieszny rzut oka na pokój. Bałagan jeszcze większy niż zwykle. Dobra, potem się będę martwić. Żeby tylko zdążyć. Jak nie, D. mnie zabije. Szybkie śniadanie, jakieś jeansy, sweter, trampki i nieodłączny rudy płaszczyk. I już wybiegłam z mieszkania. Zamykając drzwi, przypomniałam sobie, że się nie uczesałam. Oj tam, oj tam…. Nikt nie zauważy… Jeszcze na klatce przypominałam sobie wzory na dzisiejszą kartkówkę, ale już stojąc przed blokiem całkiem o tym zapomniałam. Marcowy poranek obiecywał piękny, słoneczny poniedziałek. Uwierzyłam mu. Odetchnęłam głęboko /miałam już całkiem duże problemy z chodzeniem, więc pokonanie drogi na przystanek było nie lada wyzwaniem/ i ruszylam…. Szlo mi się całkiem nieźle. Pośpiech poganiał, słońce prowadziło. Zdąże… muszę zdążyć…. Na pewno zdążę… Mantra w mojej głowie wychodziła nad podziw dobrze.
Jeszcze tylko kładka, przejść ulicę, zejść ze schodów. /o tych najprostszych czynnościach myśli się bardzo długo, gdy sprawiają kłopot/ Zdążę….
W chwili, gdy wchodziłam na kładkę zatrzymał mnie pewien staruszek.
-Przepraszam berdzo, która jest teraz godzina?
- Siódma dwadzieścia. /sic! Nie zdążę!...../
- Ah… Dziękuję pani bardzo..
- Nie ma za co. Miłego dnia ży……
- Bo wie pani……. To, że ja pytam o godzinę, to tylko taka wymówka………. Bo, widzi pani, ja mam zegarek……….
/właśnie w tej chwili zobaczyłam, jak odjeżdża ‘moja’ dziesiątka………… No tak! Kolejna pała z matmy!!!!!!!;/ no nic… teraz to ja go mogę słuchać i słuchać./
- słucham pana.
…….. No ale, ja mam pewien problem………../Matko kochana, jak mu wytłumaczyć, że ja sama ledwo chodzę. Nie dam rady zaprowadzić go do mieszkania…./……..
- tak?
- Bo wie pani. Ja już mam swoje leta, wojnę pamiętam a pani taka młoda….
(…będzie mu przykro, albo pomyśli, że kłamię…)
-…No, ale tak sobie myślę, że powiedzieć to zawsze można…
(a jednak nie…)
- Słucham pana??
- Bo widzi pani, ja po prostu jak żyję to nie widziałem tak pięknej kobiety. Pani uśmiech, oczy……….. No i muszę przyznać, że jakbym był z pięćdziesiąt lat młodszy to kto wie, kto wie…………
………………….



Nasza rozmowa jeszcze trochę trwała. Spóźniłam się i na następny autobus, na matematykę nie poszłam w ogóle. Skrzydła mi wtedy urosły różowe. I tak dobrze mi było. Bo przyznać trzeba, że w liceum nie byłam pięknością. Ja nawet za ładną się nie uwazałam… Długie włosy topielicy, ostre rysy, mongolskie oczy i duży nos sprawiały, że raczej do psa byłam podobna niż do człowieka… Nie byłam zakompleksiona, raczej świadoma….
No ale wtedy. Proszę Państwa! Ja wtedy uwierzyłam, że mogę się podobać. I tak mi dobrze z tym było.


Wracam do tej historii zawsze wtedy, gdy czuję, że piękno we mnie umiera. Wspomnienia rozdmuchują żar, który wciąż się tli….




PS.: Wiem, że to trochę naiwne, że uwierzyłam temu staruszkowi. Może tak mówił każdej napotkanej kobiecie. A może to tylko demencja… Fakt że dziadzio nigdy potem nie reagował na moje ukłony i uśmiechy. Może. Nieważne. Tego mi było trzeba. Wtedy.




I teraz.