12:00 Edit This 2 Comments »
Może nie powinnam, ale…
No szlak mnie trafia po prostu. Ile to ostatnimi czasy sprawiedliwych się narobiło wśród nas.
Otóż sprawę zna każdy. Sprawę Madzi z Sosnowca i jej matki.
Ja rozumiem, że każdy ma swoje zdanie na ten temat. Ale czy to daje prawo do wylewania własnych frustracji? Z fejsbuka wylewają się najgorsze epitety pod kierunkiem tej kobiety.
„zabic własne dziecko a to szmata ,ubić szmate na pal i rzucic psomna na pożarcie przez ta kurwe od paru dni nie moge dojsc do siebie,dajci mi ja to cały swiat bedzie widział co sie robi z takimi”.
[pisownia oryginalna]
Wielu by wykonało samosąd, gdyby tylko mogli.

Oczywiście, stała się tragedia. Ale moim zdaniem ta tragedia działa się od dłuższego czasu. Działa się w tej rodzinie, w tej kobiecie się działa. Wczoraj widziałam pierwszą opinię, z którą mogę się zgodzi. Była to rozmowa z panią profesor, kryminologiem. Nie stawiała żadnych faktów. Opierała się raczej na hipotezie. Co działo się w tym domu? Jaką rolę odgrywała tam ta kobieta? Co doprowadziło do tego, że bała się przyznać do tego, że skrzywdziła swoje dziecko?
A może było zupełnie inaczej? Tego nie wiemy. I może nigdy się nie dowiemy.
Jedno jest pewne. Nie daje to nam prawa, do osądzania, do wyrzucania kilogramów słów pełnych nienawiści.

13:07 Edit This 2 Comments »
Przed -studniówkowe zawijarce. Szkoła chodzi na trzy. Po korytarzu latają kawałki bibuły i balony.
Nasza szkoła należy do tych niedzisiejszych. Gdzie studniówkę organizuje się w sali gimnastycznej a uczniowie tematycznie dekorują salę. W tym roku ‘zimowa noc’ wygrała z ‘chińską knajpą’.


- Przyjdziesz, prawda? Kto, jak kto, ale ty musisz przyjść. Jak nie przyjdziesz, to sami po ciebie pojedziemy. Tylko się nie zdziw, jak cię w sobotni wieczór zgarniemy z domu z maseczką na twarzy. –
Do dziś nie wiem, czy dobrze zrobiłam, pozwalając im mówić do siebie po imieniu. Czy nie przełamałam jakiejś granicy?

Nie, nie pójdę, ale będę ich największym, mentalnym kibicem. Będę kciuki trzymać za to, by ta noc była ich nocą.


Bławatkowy Anioł

18:10 Edit This 2 Comments »

Jeśli chcesz, mi zrobić przyjemność, podaruj mi słowa....


I właśnie słowa dziś dostałam. Piękne słowa od I-Taki:






Kiedy patrzę na Ciebie
w Twoich oczach odbija się niebo
łagodne w całej rozciągłości
i przyjemnie miękkie –
jak miękkie bywają kochane dłonie.
Siedzisz, tak skupiona na tym
by skrzydłami otulić stopy,
że nie zauważasz wiosny
idącej za Twoim spojrzeniem.
A skrzydła niepostrzeżenie
zamieniają się w kwiaty
wciąż poszarpane, ale tak
pochłonięte słonecznym błękitem
że Bławatkowym Aniołem cię widzę
i nie może już być inaczej…






Kochana moja, dziękuję. Za wszystko!

Śniło mi się ciepło.

13:12 Edit This 2 Comments »
Już dawno nie czułam się taka lekka. Taka bezpieczna jak dzisiejszej nocy.
Czułam jak zmrożone serce topnieje, paruje. I śmiech… Pamiętam swój śmiech. Prawdziwy, głęboki.
Czy właśnie tak wygląda szczęście.?



To był dobry początek tygodnia.

Dlaczego już masz mi tylko ciszę do powiedzenia?

13:17 Edit This 4 Comments »
To nie była przyjemna rozmowa.
Tak nie rozmawiają przyjaciele.
Nie-przyjaciele czyli kto?


Niewiarygodne jak bardzo mogą zmienić się relacje między ludźmi. Jak dwie, bliskie kobiety nie mają sobie nagle nic do powiedzenia.



I nikt nie zawinił…
A może zawinili wszyscy……..
??????
Po prostu się rozlazło.
Czy przyjaźń może być uszyta z materiału drugiej kategorii?


Za dużo dziś we mnie wykrzykników i znaków zapytania, by logicznie myśleć…….

Wieje od morza

10:57 Edit This 2 Comments »

Wiatr hula po pustym sercu anioła i wymiata resztki uczuć. Zbytni bałagan zrobiła naiwność i wiara w człowieka. Pozostawia sztuczną, pustą radość, głupotę i błyszczący jak dyskotekowa kula cynizm.
Niewiele dziś z wczorajszego anioła.
Na pewno oczy nie te.
Inaczej anioł dziś patrzy na świat.
Wieje.


Trudno.
Niech wieje…

dzieciaczkkowo

11:03 Edit This 2 Comments »
Znajomy szum dobiegający zza drzwi tłumaczy, że choć rok nowy, to niewiele się zmieniło. Tubalne śmiechy, pierwsze miłości i zdrady, skradzione ukradkiem pocałunki….
Biedni. Nie do życia dziś. Na językach jeszcze opary alkoholowych szaleństw a w uszach decybele. A tu codzienność się o nich dopomina.
Wracam do pracy z nową energią. Ten rok przecież musi coś przynieść. Niech przynosi.
Z Chin chociażby.