I skrzydłom nie wierzę opuszczonym…

22:13 Edit This 3 Comments »
W nowe zycie,w nową rolę weszłam z nową siłą i energią... Podobam się taka sobie. I choć wiem, że mój zapał minie, to chce, aby trwał jak najdłużej. Chciałabym, oczywiście, że bym chciała, aby trwał on jak najdłużej, ale wiem, że to nie tylko ode mnie zależy. Nie wiem, jak zostanie odebrana moja obecność...
Obawy są. A jakże. Staram się jednak walczyć z nimi,walczyć sama ze sobą. Walczyć ze swoimi blokadami. Blokadami, które noszę gdzieś głęboko.

Ale wierzę. Wierzę, że dam radę. Muszę poradzić. Zbyt wiele osób dało mi kredyt zaufania. Kredyt, który muszę spłacić. I spłacę. Na złość tym, którzy nie wierzą.

3 komentarze:

Ate pisze...

mocno trzymam kciuki, jeszcze mocniej wierzę. :)

Anonimowy pisze...

Ja też wierzę, ale tak w razie W wystosowałam modły do bogini Izydy, Wielkiej Magią i do Amona Napatańskiego, bo ostrożność jest cnotą :)
ślę buźki:*

anioł kulawy pisze...

Boże, nie jest źle, gdy wiesz, ze ktoś wierzy w ciebie... Dziękuję wam:*****