Nie kupujmy nieba na kredyt, nie planujmy szczęścia ni biedy...

21:43 Edit This 1 Comment »
Zielono. Nawet nie zauważyłam, kiedy za oknem pojawiła się ta dzicz.
W całym tym pięknie pomyślałam, że musi się udać. Musi być dobrze. Bo niemożliwym jest, żeby grusza za oknem zieleniła się beze mnie. Żeby rankiem Franciszki stukały w nie moje okna. Żeby moje słońce świeciło komus innemu. Mój deszcz moczył inną głowę, a moje komary spijały inną krew.
Damy radę, choć jeszcze nie raz zapiecze.


Popołudniowe zakupy dodały energii. Nowy kolor zagościł w mojej szafie.
No i to spojrzenie pana w sklepie... Miło jest dostrzec, że jeszcze komuś możesz się podobać. Mimo wszystko.

Człowiek jest jak ćma: na oślep rwie się do ognia, choć go boli i choć się w nim spali.

16:36 Edit This 0 Comments »
Życie znowu pogroziło mi palcem. Że nie tak szybko. Nie tak łatwo.
Pokazało mi, jak jedna wizyta u lekarza potrafi przewrócić życie do góry nogami. Uświadomiło, czym może grozić mały guz na piersi. Tymczasem zza rogu , wielkimi ślepiami, patrzy na mnie strach przed kolejną wizytą.
No ale chyba jest jakaś granica chorób przypisanych na jedną rodzinę?!?!?!?!?
A co będzie, jeśli to prawda? Jeśli mama rzeczywiście jest chora?
Jeśli...?

i tylko nie wiem czy mi starczy sił . . .

21:30 Edit This 0 Comments »
I pomyślałam: "Zaczyna się układać". I wpadłam w wir papierków, kolejek, podpisów i paragrafów. I zapomniałam, że nie wolno za wcześnie się cieszyć. Zapomniałam.
I znowu oberwałam po uszach.
A ja chciałam tylko zacząć pracować. Czy to za dużo?

Odbijam. ...

21:38 Edit This 1 Comment »
Próbuję, choć skrzydła mi się podwijają.
Od pewnego czasu zaczęłam się bać jutra. Boję się jutra, bo dziś mnie ugniata. Dziś boli, uwiera i nie daje nadziei. Nadziei, w to, że jutro będzie boleć mniej. Złorzeczy, że będzie boleć. Będzie piekło. A ja przestaje wierzyć w siebie. W to, że dam radę. Że pomimo bólu wyginających się stawów, pomimo przykurczy będę się uśmiechać.
Więc walczę z sobą. Walczę, bo wiem, że potrafię.
....A potrafię!
;))))

Opuściła mnie nadzieja, a ponoć ta odchodzi ostatnia.

21:56 Edit This 2 Comments »
Zbyt wiele cichych dni ostatnio. Zbyt wiele myśli. Zbyt wiele łez.




Zbyt wiele.....

Niczym u Dąbrowskiej

22:04 Edit This 1 Comment »
Czuje się jak Barbara z "Nocy i dni" - wszędzie błoto. Wiosna tuż za progiem. Słychać ją wyraźnie. Widać trochę mniej. Ale to kwestia godzin. Już niedługo wybuchnie zieleń. Wubuchną kolory. Tymczasem kolory na powiekach muszą wystarczyć.

Idę po ciebie, mijając się z czasem

21:38 Edit This 2 Comments »
Pięknie dziś śniłam. Choć mało szczegółów pamiętam, to wiem, że było pięknie. Czułam się... Nie potrafię powiedzieć jak, ale dobrze było. Taki wewnętrzny spokój. Taka pewność, że już dobrze będzie.


Dziękuję ci, za te sny.